Szukający w zasobach naturalnych odkrywamy, iż praktyka powinna przywrócić i odkrywać na nowo. Poprzez małe „Przebudzenia” przywracania odczuwania ciała, ducha i emocji możemy znaleźć uzdrowienie i lekarstwo na wielkie napięcia. Ponowne danie sobie szansy na Bycie Sobą pozwoli Ci bez oczekiwań i zbędnego myślenia sięgnąć po Twoje piękne dary jak np. śpiew, grana instrumencie i wiele innych życiowych umiejętności, aby móc cieszyć się nimi, dzielić się pięknem jakim emanują poprzez Ciebie oraz aby doświadczać satysfakcji płynącej z ciągłego udoskonalania tej konkretnej umiejętności. Jeśli na tej drodze nie uznasz dopuszczania błędów - wówczas wyprzesz wszelkie doświadczanie całego życia na fundamencie strachu i lęku. W tym miejscu zadaj sobie pytanie „Jak Ci jest z tym co robisz?” W ciszy zauważysz co konkretnego w tej dziedzinie Ci służy a co nie.
Wszystko może powstawać w Tobie bez żadnej straty, lęku oraz nadużycia. Inaczej zapłacisz tylko samym Sobą.
W TAKE A DEEP BREATH odnajdujesz w sobie wibrację, która Cię uzdrowi – czasem będzie ona w działaniu a czasem w odpuszczaniu. Podczas praktyk odnajdziesz ten balans i zaczniesz Sam/-a naturalnie rozpoznawać gdzie i kiedy Twoje Ciało wysyła Ci dany sygnał jako ostrzeżenie i jednocześnie wołanie o troskę i uwagę.
Swoją drogę rozpocząłem od kształcenia wokalnego w wieku 5 latka. Najpierw zajęcia wokalne były dla mnie zaleceniem terapeutycznym tuż po wypadku, w którym doznałem pęknięcia czaszki prawej strony półkuli mózgu, która to jest odpowiedzialna w głównej mierze za zdolności artystyczne, kreatywność i wyobraźnia oraz myślenie abstrakcyjne. Z tego też względu praktyczne zajęcia z dziedziny muzyki przynosiły wyśmienite efekty w moich problemach nad uważnością
i koncentracją. Generalnie mimo tak młodego wieku, czułem wewnętrznie prowadzony głos, który ciągle mi mówił, że muzyka będzie ze mną zawsze, przez co przez wszystkie szczeble edukacji na różnego rodzajach doradztwach zawodowych nie dość że sam z siebie stawiałem tylko na ujęcie muzyki w przyszłości to w dodatku testy psychologiczne również to potwierdzały, iż powinienem odnaleźć się głównie w świecie artystycznym. Z roku na rok zauważałem, iż nie tylko percepcja i skupienie ulega mojej poprawie, lecz także same w sobie umiejętności wokalne, których rozwijanie stało się moją pasją. Dzięki rozwojowi śpiewu odczuwałem subtelniej i wyraźniej każdy otaczający mnie dźwięk. Z wiekiem doceniałem coraz bardziej każdy rodzaj muzyki. Zwłaszcza w momencie, gdy w wieku 12 lat zacząłem grać na pianinie. Perspektywa łączenia rąk podczas gry była na początku bardzo trudna do zaakceptowania, lecz zbiegiem czasu widziałem coraz więcej pozytywnych skutków przenoszących się nażycie.
W okresie średniej szkoły zacząłem dodatkowo uczyć się profesjonalnie gry klasycznej na pianinie oraz równocześnie rozpocząłem Szkołę muzyczną II stopnia w klasie Wokalu o profilu jazzowym. W tym okresie zaczął się przełom pojmowania i postrzegania muzyki kompletnie. Wszystko za sprawą poznawania i obcowania z bardziej zaawansowaną harmonią rozrywkową dominującą głównie w jazzie, lecz również spotykamy jej elementy w takich stylach muzycznych jak m.in. R&B, Soul, Funk, oraz obecnie coraz częściej w najbardziej powszechnym stylu spotykanym w prawie wszystkich stacjach radiowych – Pop.
Po skończeniu szkoły średniej oraz muzycznych udałem się na studia muzyczne najpierw o kierunku Dyrygentury chóralnej. To był bardzo intensywny dla mnie okres nauki i doświadczania, ponieważ początkowo totalnie wręcz bałem się dyrygowania. Nie rozumiałem i nie widziałem totalnie sensu roli dyrygenta w zespole muzycznym, chórze, filharmonii, czy jakiejkolwiek grupie muzycznej. Jednak z czasem, dojrzewając, doświadczając coraz więcej koncertów czułem jak buduje się we mnie na nowo duch muzyki. Zacząłem rozumieć, jaka odpowiedzialność spoczywa na barkach Dyrygenta, oraz jednocześnie jakie piękno i wzmocnienie odczuwania gry może wzniecić wśród chórzystów i instrumentalistów orkiestry. W trakcie tych studiów potrzebowałem mimo wszystko supportu dla ukojenia i puszczenia stresu. Idealnymi zajęciami dla mnie wtedy okazała się nauka i praktyka jogi. Wtedy też, dzięki dodatkowym spotkaniom w szkole jogi miałem okazję doświadczyć muzykoterapii na własnej skórze. Prowadziła ją obecnie moja serdeczna koleżanka, która grała wtedy na instrumentach tybetańskich. Z pierwszym dźwiękiem po uderzeniu jednej z mis momentalnie zakochałem się w tym kosmicznym brzmieniu. Następne korelacje mis z gongami czy przeróżnymi dzwonkami wprowadzały mnie w stan błogiego relaksu. Już wtedy czułem, że będzie to coś w przyszłości z czym będę chciał obcować na co dzień.
Drugim moim kierunkiem Studiów muzycznych była kontynuacja wokalistyki jazzowej. W tym okresie już coraz luźniej podchodziłem do świata muzycznego, ponieważ miałem już pewien zasób wiedzy, więc mogłem pozwolić sobie na zabawę. Zdobyta praktyka relaksacji z zajęć jogi czy muzykoterapii pozwoliły mi szeroko i swobodnie przyglądać się wylewającej się muzyce w środku sal prób, sal kameralnych, sal filharmonii itd. Moja wyobraźnia wzbogacała się i rosła z koncertu na koncert, z występu na występ.
Na obu kierunkach studiów miałem dodatkowo bloki kursów psychologiczno-pedagogicznych, które udowodniły mi, że to jednak nie koniec moich fascynacji życiem. Również na tym polu miałem ciągle szerokie pole do popisu, eksploracji, poszukiwań i zgłębiań wiedzy. Pomogło mi to w dalszej praktyce nauczycielskiej w wielu placówkach i ośrodkach tjk.: Dom kultury, Szkoły i ogniska muzyczne.
Finalnie doszedłem do miejsca, gdzie nie stanąłem w miejscu z edukacją. Codziennie stawiam sobie nowe cele w szeroko ujętym kształceniu oraz rozwijam nowe pomysły o nowe projekty w mojej działalności.